oglądam
dodaje

2008-03-02

uchylam po cichu drzwi .




uchylam po cichu drzwi od swojego pokoju. niby cicho lecz te drzwi zawsze skrzypią. do tego samochody za oknem szybko przemierzają kolejne kilometry - tracą na wartości bo silniki nie wytrzymują. zupełnie jak ja, nie wiem co robić po jakimś czasie samotnej podróży przez życie. staję w miejscu i noc nadchodzi. noc dłuższa niż zwykle bo to przecież dwunasty listopada 2007 - siedemnaście lat za sobą, jak dziecko w niektórych sprawach nadal. zgubiłem gdzieś w 14-stce chęci do dalszej współpracy z samym sobą, braku rozwiązań na narastające problemy emocjonalne. coraz częściej tylko poduszka, sztuczne światło z żarówki czterdzieści wat, czy energooszczędnej - nie wiem. zwykła żarówka ze sklepu na rzecznej, bo nie z hipermarketu. tak, owszem, wspieram mały sklep przy rzecznej, z żarówkami, bateriami, do zegarów, zabawek, empetrójek czy pilotów od telewizorów. źle mi z tym, że nie wiem czy energooszczędna czy nie. nie szanuję pieniędzy które dostaję co tydzień od mamy i taty. światło natomiast gaszę gdy widzę, że pali się bez pożytku. z baterią z rzecznej poszedłbym do gwiazd - z latarką tą która wisi przy wejściu do domu. poszedłbym tam i zamieszkał z toba bo jesteś moim przyjacielem i potrzebuję cie tak szalenie, że cieszę się z słów które powiedziałeś wczoraj, że nie wyjedziesz, zostaniesz tu. i przekaz tego, że ratujesz, chronisz swoją ojczyznę, swój świat, swoje miasto, że wiele jesteś w stanie zrobić.
kartka papieru zarasta literami, zagęszczają się myśli. wszytstko sprowadza się do tego czego potrzebujemy, do własnego szczęścia. do wyborów których żałujemy, do tego czego chcemy i nie chcemy.
jeden przycisk, jedna klatka, tylko jedno zdjęcie. nie wiesz jak wyszło bo nie masz cyfrówki za miliard na super kartę pamięci giga pięć, dziesięć, na osiemset zdjęć w rozdzielczości 1800x1600. czekasz cierpliwie, nie ty pierwszy je widzisz. najpierw ludzie oglądają potem ty myślisz o co chodzi, czy dobre czy kicha. z kiepskości wyciągasz lekcję tego, że nie ta ostrość, nie obiektyw szerokokątny, nie ten czas naświetlania, nie ten film który powtarza się każdego dnia. bo historie lubią się powtarzać i świadkiem tego jestem nałogowym.
zimne miasto, zarosło w płatkach śniegu na wszystkim co z zewnątrz. zewnętrzne budowle, drzewa, ludzie, ubrania, zwierzęta, rozpakowane krakowskie paluszki solone narażone na strach, brak poszanowania, na starość, na klimat cieplejszy bo dziura ozonowa większa. i miasto w śniegu świeci gdyż latarnie żółte, których tak nie lubisz bo kolor ich nie jest dla ciebie interesujący - śmieciarski, zgniły, odbijają się od niego już od siedemnastej. pewnie cmentarz rakowicki ładnie teraz wygląda. nasza miejscówka gdzie razem milczeliśmy, bawiliśmy się kasztanami, odgarnialiśmy liście by usiąść świeci na miliard sposobów. znicze, światła ludzi pod nami, oświtlają nam drogę by jakoś się wydostać, by uciec od codzienności życia, zeszytów, długopisów, głupio śmiejących się ludzi. może kiedyś uciekniemy w miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie, gdzie będziemy wolni i na spokojnie zjemy jabłko z drzewa naszej przyjaciółki.

skomentuj (3)




2007-11-05

save your city .




siądźcie kiedyś w pokoju na swoich łóżkach, okna odsłońcie jeśli macie jakieś zasłony i pomyślcie że to wszystko jest wasze. nie patrzcie na to, że zimno, łyso, mokro. popatrzcie na świat, na ludzi, na swoją okolicę i że to do was należy decyzja, od was zależy co się z tym stanie, z waszym własnym miasteczkiem. save your city i w mniejszym znaczeniu i w większym. tak by porządnie było, czysto przyjaźnie. kolorowo. ja ruszam, będę ratował. dbał.

ogromny przekaz wtyrał mi się do głowy.

(sor za przerwę) .

skomentuj (4)




2007-09-16

bonobo - recurring .




" wtyrałem sobie jakbym cały falował. moje żeby są ciężkie i mocne, tak że ciężko utrzymać głowe w pionie. "

ostatnie dni były wesołe z malutkimi elementami defu. dużo się działo, dużo robiło... rozmowa z radiem, tosterem, gwiazda w 3 kolorach.. przyjaciele, znajomi, spokojny sen w łóżku z zapaloną lampą. poranek radosny, który radośnie się też skończył. bo to ważne. wieczór miły, noc. poranek dziś defi. nie wiem co robić, wyjść - gdzie?, siedzieć - po co?. chwilowy stan rodzi więcej toksyn, większe prawdopodobieństwo raka. jeszcze pare dni i powrót do codzienności a ta największa już od jutra zawita ... 7h .

możecie tylko pomarzyć .

skomentuj (13)






kradzione i modyfikowane by Adu .

Archiwum

2008
marzec
2007
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
wy .

- high voltage
- gosia
- złoty chłopak


muzyka .

moja muzyka w statystykach